Przed sesją

11 sierpnia

To musiało się tak skończyć. Zgodnie z oczekiwaniami, wyłamanie się ze schematu, do którego rynek zdążył nas przyzwyczaić na przestrzeni ostatnich trzech tygodniu, przyniosło nam silny impuls zgodny z kierunkiem wybicia. Ruch ten znalazł również potwierdzenie w obrotach. Licznik przekroczył barierę dwóch milionów kontraktów. Jak w takiej sytuacji powinno wyglądać odpowiednie przygotowanie do sesji?

Analiza techniczna

Przygotowane do sesji: wykres z 11 sierpnia

Wczoraj przytoczyłem w tym miejscu statystykę, która jednoznacznie wskazywała, na zagrożenie jakie niosła ze sobą dotychczasowa sytuacja. Czarny scenariusz sprawdził się szybciej niż przypuszczałem. Jedna sesja wystarczyła nam bowiem do przebicia dwóch kluczowych wsparć. Aktualnie znajdujemy się poniżej poziomu 2443,00, który powinien od tej pory przejąć rolę oporu. Wsparcia szukałbym natomiast w okolicach 2415,50. Jak więc widzimy, ponownie znaleźliśmy się w objęciach konsolidacji, w których tkwiliśmy przez kilka długich tygodni z przełomu maja i czerwca. W najbliższych dniach spodziewałbym się testów górnego ograniczenia wspomnianego trendu bocznego, po których cena powinna kontynuować marsz na południe.

Przebieg minionej sesji

Przygotowanie do sesji: przebieg dnia z 10 sierpnia

Początkowo wydawać się mogło, że wczorajsza sesja będzie miała podobny przebieg do swoich poprzedniczek. Przecena na otwarciu, po której w okolicach godziny 16 miało dojść do obicia i powolnego zdobywania gruntu przez długą stronę ryku. Patrząc jedynie na wykres, ciężko jest doszukiwać się przyczyn, dla których scenariusz ten się nie sprawdził. Uważne śledzenie arkusza zleceń, pozwoliło nam jednak na uniknięcie błędu, jakim byłoby tzw. łapanie spadającego noża. Przewaga sprzedających nie podlegała bowiem dyskusji. Pierwszym znakiem zwiastującym ciężki dzień dla rynkowych byków, była próba powrotu ponad YL. Cena bardzo szybko została zanegowana na tych poziomach, czego efektem był spektakularny zjazd o ponad 10 punktów. Jak już zdążyłem wcześniej wspomnieć, ciężko było o jakiekolwiek wskazówki sugerując, że była to jedynie głębsza korekta. Wręcz przeciwnie. Sposób w jaki pokonywane były kolejne poziomy kazał nam zakładać pogłębienie spadków.

Pojawiające się korekty impulsu spadkowego budowane były zazwyczaj na braku płynności po krótkiej stronie rynku (tzw. odbicie zdechłego kota). Skutkiem tego była akumulacja na wyższych poziomach i kontynuacja marszu na południe. Scenariusz ten kontynuowany był (z małymi przerwami, które pokrywały się z porą lunchową) przez całą sesję.

VIX

Mając na uwadze fakt, że ostanie kilka/kilkanaście sesji rozgrywanych było według tego samego schematu, postanowiłem poszukać przyczyn takie stanu rzeczy. Poszukiwania okazały się owocne, bowiem trafiłem wczoraj na dość ciekawą analizę ówczesnej sytuacji. Jeden z traderów doszukał się zależności pomiędzy wydarzeniami na amerykańskich indeksach, a sytuacją na VIXie, tzw. indeksie strachu. Czym ta zależność się charakteryzowała? Od kilku sesji, zaraz po otwarciu rynku kasowego, mieliśmy do czynienia ze wzrostami indeksu strachu, które to od razu przekładały się na spadki na instrumentach odwrotnie skorelowanych (min. ES). Co ciekawe, codziennie o tej samej godzinie (15:45 naszego czasu) VIX, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki zawracał, schodząc poniżej poziomu otwarcia, lub też w jego okolice. Jaki był tego efekt? Powolne zdobywanie grunty przez długą stronę rynku, o której pisałem już niejednokrotnie.

Dlaczego postanowiłem o tym napisać? Otóż wczoraj można było zaobserwować nieobecność naszego rynkowego Harrego Pottera i jego magicznej różdżki. Skutek mógł być tylko jeden – głęboka korekta. Część z Was może zadać pytanie, czy przypadkiem nie było tak, że to VIX reagował na rynkowe wydarzenia, a nie odwrotnie, jak staram się sugerować? Oczywiście można byłoby pokusić się o taki wnioski, gdyby nie fakt, że sprowadzanie indeksu strachu do parteru za każdym razem poprzedzało późniejsze odbicia na indeksach. To raz. Dwa, sytuacja ta miała miejsca każdego dnia dokładnie o tej samej godzinie – niemalże z zegarmistrzowską precyzją. Dodajmy do tego wtorkowe wydarzenia i mamy pełen obraz tego, co tak na prawdę się wczoraj wydarzyło. Wygląda bowiem na to, że od dłuższego czasu rynek sztucznie utrzymywany był na wysokich poziomach. Prawdopodobnie miało na celu ubranie ulicy w longi (wtorek), po którym pozwolono na to, aby rynek sam znalazł aktualny poziom równowagi.

Wnioski

Zazwyczaj jestem daleki od doszukiwania się teorii spiskowych, dlatego też nie rozpatrywałbym tego, o czym napisałem wyżej w tych kategoriach. Wyciągnął bym natomiast z tego stosowne wnioski. Widzimy bowiem jak na dłoni, jak łatwo można manipulować rynkami w okresie niskiej płynności, która charakteryzuje okres wakacyjny. Warto jest zatem dokładnie przeanalizować wydarzenia jakie miały miejsca na przestrzeni ostatnich kilku dni i wyciągnąć z nich odpowiednie wnioski na przyszłość. Jest to bowiem jedna z ciekawszy lekcji, jakie udziela nam rynek każdego dnia.

Analiza market profile

Przygotowanie do sesji: market profile z 11 sierpnia

Dziś ciężko jest pokusić się o rzeczową i trafną analizę obecnej sytuacji w oparciu o market profile. Znaleźliśmy się bowiem na poziomach niewidzianych od prawie miesiąca (ostatni raz cena znajdowała się w tym rejonie 12 lipca). Zamiast decydować się na wątpliwej jakości analizę, postawiłbym na uważną obserwację aktualnych wydarzeń. Wygląda na to, że najbliższe dni posłużą nam na znalezienie nowych poziomów równowagi. Dotychczasowy przebieg sesji nocnej, sugeruje nam dzień odpoczynku, po tak dynamicznym impulsie z jakim mieliśmy wczoraj do czynienia. Dystrybucja rozkłada się bardzo równomiernie pomiędzy aktualnymi ekstremami, które dzieli dodatkowo nieduża odległość.

Pomocny w taki wypadku może okazać się volume profile, który to zdaje się sugerować nam przejście do nowego (starego) obszaru równowagi. Gdzie możemy szukać jego ograniczeń? Odpowiedź na to pytanie znajdziemy na poniższym screenie:

Przygotowanie do sesji: volume profile
Źródło: https://twitter.com/verniman

Podsumowanie

Wczorajsza korekta zaprowadziła nas w dawno nieodwiedzane rejony. Uznając za zasadne, to o czym pisałem analizując wczorajszy przebieg sesji, całość wygląda na z góry zaplanowaną akcję. W takim wypadku najbliższe dni posłużą nam do tego, aby ponownie odnaleźć obszar równowagi, po okresie sztucznego utrzymywania ceny na zawyżonym poziomie. Volume profile sugeruje nam powrót do dawnego VA, którego ograniczenia wyznaczyć możemy na poziomach: 2440,00 oraz 2419,00. Oczywiście jest to tylko jedno z założeń, które powinny zostać zweryfikowane w najbliższych dniach. Sesja nocna nie przynosi nam również zbyt dużej ilości nowych informacji. Wydaje mi się, że większość inwestorów czeka na to, co przyniesie nam dzisiejsze otwarcie.

Sam prawdopodobnie będę dzisiaj poza rynkiem. Po pierwsze, wczorajszy dzień pozwolił nam na zauważalną poprawę salda na rachunku maklerskim. Po drugie, przebieg sesji nocnej skutecznie zniechęca mnie do zasiadanie przed monitorem. Jeżeli do godziny 16 nie wydarzy się nic ciekawego, to z całą pewnością skorzystam dzisiaj z pogody jaką mamy za oknem.

Plan na dzisiaj:

  • obserwacja wydarzeń w trakcie trwania sesji nocnej oraz tych zaraz po otwarciu kasowego;
  • prawdopodobnie znaleźliśmy się w nowym/starym VA, warto będzie w takim wypadku wykorzystać jego ograniczenia do gry pod odbicia;
  • trend is your friend – najgorszą rzeczą jaką możemy zrobić po takim dniu jak ten wczorajszy, to gra pod prąd.

Kilka poziomów, na które warto zwrócić uwagę:
YL/YH – 2435,75 / 2474,50
Close – 2436,75
Istotne poziomy: 2440,00 – 2419,00
S1 (wsparcie) – 2415,50
R1 (opór) – 2443,00

Wszystkie dotychczasowe posty z tego cyklu znaleźć można na odrębnej stronie – Przed sesją.